Strajkujący pedagodzy mają nowych zwolenników. Do życia powołano Społeczny Komitet „Wspieram Nauczycieli”, którego głównym celem jest zbiórka pieniędzy dla protestującego grona pedagogicznego. W działanie komitetu mocno zaangażowali się znani dziennikarze, tacy jak: Szymon Hołownia i Piotr Pacewicz

Aktywne wsparcie dla nauczycieli

Dziennikarze solidaryzują się z pracownikami państwowej oświaty i wyrażają podziw wobec codziennej opieki i zaangażowania nauczycieli.

Głównym celem organizatorów jest stworzenie zbiórki finansowej na rzecz strajkujących i zaangażowanych w protest. Zadeklarowali oni pomoc osobom, które z powodu obecnych zdarzeń, znalazły się w ciężkiej sytuacji materialnej.

Czynny udział w komitecie biorą: Wojciech Maziarski z „Gazety Wyborczej”, Jacek Żakowski z „Polityki”, Szymon Hołownia, który współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym” i TVN i Piotr Pacewicz z OKO.press.

- Okażmy im pomoc, solidarność, wsparcie i życzliwość. A także wdzięczność, że walczą o lepszą szkołę dla naszych dzieci i wnuków i o lepszą Polskę dla nas wszystkich – podsumowali swoje deklaracje.

W całym przedsięwzięciu biorą również udział znani naukowcy np. Jerzy Bralczyk, artyści tacy jak Paweł Pawlikowski, Andrzej Saramonowicz, Olga Tokarczuk, Czesław Mozil, Zbigniew Hołdys, a nawet uczestniczka Powstania Warszawskiego Pani Wanda Traczyk-Stawska. W inicjatywę zaangażował się również były prezes Sądu Najwyższego prof. Adam Strzembosz.

- To nasza wspólna odpowiedzialność, by zarobki pozwalały im na porządną pracę bez gorączkowego rozglądania się za dodatkowymi źródłami dochodu. By nie odchodzili ze szkół, by czuli się docenieni, by mogli polecać ten piękny zawód wszystkim – padły słowa podczas apelu. - Ten strajk jest lekcją wychowania obywatelskiego nie tylko dla uczniów, ale i dla nas wszystkich. Jest także lekcją solidarności, której wspaniałą tradycją Polska może się chlubić.

Nauczyciele bez pensji od poniedziałku

Strajk został zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych. Protest trwa od poniedziałku, a statystyki robią wrażenie - Ministerstwo Edukacji Narodowej poinformowało, że objął on 48,5 proc. szkół i placówek oświatowych, a według danych ZNP we wtorek i środę protestowano w 74,29 proc. szkół i przedszkoli.

Sławomir Wittkowicz, który jest przewodniczącym Wolnego Związku Zawodowego „Solidarność-Oświata”, obliczył, że  brakuje jeszcze 2-3 miliardy złotych, aby zakończyć strajk. 

Nauczyciele postawili jasne warunki. Na samym początku domagali się  podwyżek o tysiąc zł. Podczas dyskusji z rządem zaproponowano 30 proc., na co rząd odpowiedział inną propozycją: 9 proc. od września i wcześniej ustalone podwyżki. NSZZ „Solidarność” wyraziło zainteresowanie powyższą sugestią w niedziele wieczorem.

Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska, stwierdziła, że nauczyciele nie powinni otrzymać żadnego wynagrodzenia za czas strajku. Regionalna Izba Obrachunkowa również popiera tę decyzję, a Prezes ZNP Sławomir Broniarz na konferencji inaugurującej „Wspieram Nauczycieli” przeliczył, że nauczyciele tracą na proteście więcej niż zakładali. Przeciętnie zarabiający 2 tys. zł brutto miesięcznie, traci 100 zł brutto za każdy dzień strajku. Dodał również, że środki, które zbierane są wspólnie z komitetem, mają być przekazane nauczycielom, którzy nie należą do żadnego związku zawodowego. W funduszu zapomogowym ZNP zgromadzone jest na tę chwilę około 2,5 mln zł. 

Ostatecznie protest nie pokrzyżował planów związanych z egzaminami gimnazjalnymi. We wtorek i środę odbyły się one zgodnie z ustaleniami, a we wtorek odwołano je jedynie w kilku placówkach.

Wojciech Mazarski i Jacek Żakowski składają ukłon w stronę nauczycieli

W poniedziałek felieton Wojciecha Maziarskiego „Jak poprzeć nauczycieli? Utwórzmy fundusz solidarności” ukazał się w „Gazecie Wyborczej”. Znany publicysta podkreślił, że nawet samorządowcy, którzy wywodzą się z opozycji, jak prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, również uważają, że brakuje prawnej możliwości, aby samorządy mogły zapłacić nauczycielom za czas strajku. 

- A więc, drodzy współobywatele, to zadanie dla nas. Czas odświeżyć w pamięci doświadczenia lat 80. XX wieku, kiedy wszyscy solidarnie wspieraliśmy się nawzajem w walce z dyktaturą, tworząc ruch o tej właśnie nazwie - „Solidarność” - stwierdził. 

Apeluje również, że najwyższy czas utworzyć społeczne zrzutki, które potwierdzą pełną solidaryzację ze strajkującym gronem pedagogicznym. 

Maziarski nawołuje do tego, aby wspomóc tych, którzy walczą w imię przyszłych pokoleń i poprawy stanu oświaty. 

- Organizujący wystąpienie Związek Nauczycielstwa Polskiego powinien czym prędzej podać do wiadomości publicznej numer konta bankowego. Ja jako pierwszy deklaruję wpłatę – zapowiedział z góry. 

Wojciech Maziarski zwrócił również uwagę na tytuł tekstu „ZNP oszukał nauczycieli? Będą mieli obniżone pensje za czas udziału w strajku!”, który pojawił się w serwisie wPolityce.pl.

- A władzom i braciom Karnowskim podziękujmy, że podpowiedzieli nam znakomity sposób wyrażenia poparcia dla akcji nauczycieli – podsumował.

- Nie ulegajcie szantażowi rządzących i pamiętajcie: to oni dają sobie kilkudziesięciotysięczne premie po uważaniu. Nie Wy – powiedział Jacek Żakowski. 

Zapowiedział również, że nauczyciele nie powinni poddać się presji, którą będzie próbował wywierać na nich rząd. Nawołuje do tego, aby nie wierzyć krokodylim łzom i niesprawiedliwym zarzutom, że to przez nich do góry nogami został wywrócony budżet państwa.

- To oni od ponad trzech lat trwonią publiczne pieniądze na kupowanie banków, limuzyn, odrzutowców, ławeczek niepodległości i emeryckich głosów, na Misiewiczów, propagandę Kurskiego, korumpowanie swoich prokuratorów i sędziów - kontynuuje Żakowski. - Wytrzymajcie!

Opozycja kontra rząd

Wielu dziennikarzy z  „Newsweeka”, „Gazety Wyborczej”, „Polityki” i OKO.press, niejednokrotnie brało udział w demonstracjach środowisk opozycyjnych. 

Ewa Siedlecka i Piotr Pytlakowski z „Polityki” uczestniczyli nawet w kontrmanifestacjach Obywateli RP blokujących inne zgromadzenia.

- Jestem dziennikarką, ale jestem też obywatelką. Na kontrmiesięcznice nie poszłam w roli dziennikarki, nie umawiałam się ze swoja redakcją, że będę coś na ten temat pisać - mówiła Siedlecka, która w czerwcu 2017 roku brała udział w próbie zatrzymania marszu z okazji miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. 

Piotr Pytlakowski w sierpniu 2017 roku wziął udział w blokadzie marszu Młodzieży Wszechpolskiej i ONR-u, tłumacząc, że ma negatywne odczucia wobec narodowców. 

- Władza jest głucha na krytykę w mediach, więc dziennikarz ma prawo do prezentowania swoich poglądów nie tylko na łamach tytułu, w którym pracuje – skomentował sytuację w rozmowie z Wirtualnemedia.pl. 

Pytlakowski  w lipcu wraz z Wojciechem Fuskiem umieścili kartki z napisem „PZPR” na biurze poselskim Krzysztofa Czabańskiego i sami zawiadomili o tym policję. Prokuratura szybko umorzyła działanie w tej sprawie.