We wtorek 5 lutego, Sąd Najwyższy utrzymał wyrok w sprawie Jarosława P., byłego proboszcza parafii w Ostrowitem (gm. Biskupiec). Duchowny został skazany na 3 lata więzienia za molestowanie ministranta. O sprawie informuje Gazeta Wyborcza.

Ksiądz został skazany w 2016 roku przez Sąd Rejonowy w Nowym Mieście Lubawskim. Rok później wyrok został podtrzymany przez Sąd Okręgowy w Elblągu. Jarosław P. miał dopuścić się molestowania ministranta przez 9 lat, od 9. do 18. roku życia.

Jak informuje „Wyborcza”, o kasację wyroku wnioskowali obrońcy byłego proboszcza. Według nich sąd niewłaściwie przeprowadził postępowanie dowodowe, kwestionowane były również zeznania ofiary. 

„Prawda się obroniła”

Dzisiaj ofiara księdza z Ostrowitego ma 28 lat. Mężczyzna zaznaczał w rozmowie z Gazetą, że do pierwszego kontaktu z duchownym doszło już w 2000 roku. Poszkodowany miał wtedy odebrać coś z plebanii. 

- Najpierw chwilę rozmawialiśmy, potem ksiądz kazał mi iść do toalety. „Nie masz w domu łazienki, idź się wykąp” – tak powiedział. Po kilku minutach wszedł, zaczął mnie dotykać i myć – mówił 28-latek w rozmowie z dziennikarzami „Wyborczej”.

Następnie Jarosław P. kazał mu się położyć do łóżka, zaczął przytulać i całować. Ofiara zaznacza, że sytuacja powtarzała się w kolejnych miesiącach i latach. Zawsze proboszcz czekał na moment, kiedy na plebanii zostanie sam z chłopcem, pokazywał mu filmy pornograficzne, kazał mu się kąpać aż w końcu zaczął wykorzystywać seksualnie. 

- Po wszystkim ksiądz mówił, że to grzech i trzeba z tym skończyć. Spowiadał go i rozgrzeszał. A potem znów molestował– czytamy we wczorajszej „Gazecie Wyborczej” (pisownia oryginalna).

Kontakt z Biskupem

Dalej ofiara opowiada o tym, kiedy po raz pierwszy zdecydował się powiedzieć o całej sytuacji. Pierwszą osobą, która dowiedziała się o dramacie była wychowawczyni z bursy.

Z ówczesnym biskupem toruńskim Andrzejem Suskim, mężczyzna spotkał się po kilku miesiącach zabiegań. Hierarcha poinformował, że kuria zajmie się sprawą, ale musi wpłynąć formalne zgłoszenie. List do biskupa ofiara księdza P. wysłała w listopadzie 2012 roku a w czerwcu 2013 roku, jak podaje „Wyborcza”, Kongregacja Nauki i Wiary zobowiązała kurię do przeprowadzenia procesu.

Mężczyzna przyznał, że nie były to miłe przesłuchania. Ostatecznie w październiku 2015 roku sąd biskupi uniewinnił księdza Jarosława P. i „został on uwolniony od oskarżenia”. Ponad rok później zapadł natomiast wyrok w Sądzie Rejonowym w Nowym Mieście Lubawskim. Sąd skazał księdza P. na trzy lata więzienia oraz zakazał mu pracy z dziećmi na 10 lat. Za przestępstwa, które ksiądz popełnił grozi od 2 do 12 lat więzienia.

Co ciekawe, mimo zakazu publicznego wykonywania jakichkolwiek funkcji kapłańskich, ksiądz Jarosław P.  odnalazł się w rodzinnej parafii, obecnie znajdującej się w archidiecezji gdańskiej. Na stronie internetowej dostępne są zdjęcia z mszy, podczas której ksiądz P. wygłaszał homilię. Ksiądz został suspendowany dopiero po wyroku sądu drugiej instancji.

Sąd Okręgowy w Elblągu w czerwcu 2017 roku utrzymał wyrok sądu pierwszej instancji. Z kolei dzisiaj (5 lutego 2019) Sąd Najwyższy odrzucił wniosek obrońców księdza P. o kasację wyroku. 28-latek mówił dziennikarzom „Wyborczej” przed sądem, że „Prawda się obroniła” 

Pełną wersję artykułu przeczytacie na www.wyborcza.pl 

Link do pierwszego artykułu: http://wyborcza.pl/7,75398,24429703,ksiadz-molestowal-ministranta-przez-9-lat-sad-biskupi-go-uniewinnil.html?fbclid=IwAR1pLMS-Y0P__A5iNrq1T0NHfMQbjGkhAQETKYUrRVx_KX-igcqoCGfcvgo 

Link do drugiego artykułu: http://wyborcza.pl/7,75398,24430686,ksiadz-ktory-9-lat-molestowal-ministranta-zostaje-w-wiezieniu.html