Zdaniem specjalistów siedzący tryb życia jest tak samo niebezpieczny jak palenie papierosów.

Otyłość, cukrzyca, udar mózgu czy zawał serca mają związek właśnie z siedzącym trybem życia, bo brak aktywności fizycznej przyczynia się do wzrostu masy ciała, a to z kolei zwiększa ryzyko zachorowania na wiele niebezpiecznych chorób. Siedzący tryb życia szkodzi naszej kondycji już na poziomie komórkowym. Naukowcy dowodzą, że brak aktywności fizycznej przyczynia się do skracania telomerów- końcówek chromosomów, które zabezpieczają komórki przed utratą materiału genetycznego podczas ich podziałów.

A właśnie telomery decydują o długości życia komórki. Od ich długości, która z wiekiem staje się coraz mniejsza, zależy ile razy dana komórka może się podzielić i jak długo będzie żyła. Z każdym kolejnym podziałem komórkowym telomery się kurczą, a komórka starzeje się coraz bardziej. Kiedy te ochronne końcówki stają się zbyt krótkie, komórka ginie. Specjaliści dowodzą, że podczas naszej aktywności fizycznej wytwarza się enzym, który wzmacnia telomery i spowalnia ich skracanie.

Z badań naukowych wynika, że osoby, które spędzają na krześle czy fotelu co najmniej przez 10 godzin dziennie i nie spełniają zaleceń o choćby minimalnej półgodzinnej, umiarkowanej aktywności fizycznej miały krótsze telomery niż te, które siedzą krócej, nawet, jeśli ich aktywność fizyczna, w znaczeniu ćwiczeń fizycznych nie była zbyt duża. Przeliczając to na lata, naukowcy doszli do wniosku, że osoby bierne, które spędzają więcej czasu na siedząco, biologicznie są o mniej więcej osiem lat starsze niż te, których aktywność fizyczna wprawdzie nie jest wystarczająca, ale i tak prowadzą bardziej aktywny tryb życia.