Wiadomo, że cofanie licznika samochodowego jest przestępstwem. A jednak ten proceder kwitnie, zwłaszcza wśród handlarzy używanych pojazdów. Wydaje się, że jedną z głównych przyczyn tego zjawiska jest bardzo niska wykrywalność tych przestępstw. Jednak powoli się to zmienia, czego dowodem jest aresztowanie dwóch mężczyzn z Krakowa.

Właściwie, bez obawy o popełnienie błędu można założyć, że każdy samochód, który jest wystawiony na sprzedaż ma cofnięty licznik kilometrów. Jednak dotychczasowa praktyka organów ścigania pozostawiała wiele do życzenia w kwestii wykrywalności tych czynów, co w pewnym sensie rozzuchwaliło handlarzy.

Jednak to się zmienia. Policjanci z Krakowa zatrzymali dwóch 30-latków, którzy sprzedali samochód z „podrasowanym” licznikiem.

Zaczęło się zwyczajnie. Używanego Volkswagena Polo ktoś kupił, bo tak mu doradził zaufany mechanik. Ale działał on w zmowie z właścicielem samochodu. Wspólnie więc „przekręcili” 100 tysięcy kilometrów wstecz. Nabywca zorientował się, że został oszukany dopiero wtedy, gdy uświadomił sobie, że auto zbyt często się psuje jak na ilość przejechanych kilometrów.

Cofanie liczników – kara do 8 lat pozbawienia wolności
Przeprowadził więc prywatne śledztwo i odkrył, że przy liczniku tego samochodu ktoś najwyraźniej majstrował. Powiadomił o tym policję, a ta dość szybko zebrała dowody, które umożliwiły aresztowanie oszustów, bo za ten czyn odpowie zarówno mechanik, który dokonał zabiegu, jak i właściciel samochodu.

Do czasu zmiany prawa, cofanie liczników w samochodzie jest traktowane jak „zwykłe” oszustwo, czyli czyn opisany w art. 286 kodeksu karnego.

„Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

W Ministerstwie Sprawiedliwości pracują nad nowelizacją kodeksu karnego. Wprowadzi ona do naszego porządku prawnego przestępstwo cofnięcia licznika. Z zapowiedzi resortu wynika, że nowe przepisy wejdą w życie 1 stycznia przyszłego roku. Gdyby jednak obowiązywały już dziś, to zatrzymani w Krakowie mogliby zostać pozbawieni wolności na czas od 3 miesięcy do 5 lat.