We wtorek 3 września informowaliśmy o dramatycznych doniesieniach z nowomiejskiego szpitala, gdzie w trakcie porodu zmarło dziecko. Prokuratura na wniosek rodziny wszczęła śledztwo w sprawie. My dotarliśmy do nowych, szokujących informacji...

Przypomnijmy: na oddział położniczy nowomiejskiego szpitala w nocy z 2 na 3 września zgłosiła się mieszkanka powiatu nowomiejskiego. Kobiecie w domu odeszły wody, rozpoczęła się akcja porodowa. Ciężarnej zostało podłączone urządzenie do przeprowadzenia badania KTG. Pojawiły się komplikacje - urządzenie wykazało brak pulsu u dziecka. Jednak z relacji rodziny wiemy, że personel zignorował komunikat twierdząc, że urządzenie "działa nie tak". Postanowiono podłączyć nowy sprzęt, ale, jak przekazuje członek rodziny, nikt nie był przeszkolony do jego obsługi. Po około dwóch godzinach urodził się chłopczyk bez czynności życiowych. Podjęto się bezskutecznej, godzinnej reanimacji. Po sekcji zwłok w szpitalu nie potrafiono odpowiedzieć rodzicom na pytanie jaka jest przyczyna śmierci dziecka. Ordynator miał stwierdzić, "że tak się zdarza".

W dniu dzisiejszym wysłaliśmy maila do dyrektora szpitala z pytaniami dotyczącymi sprawy. Do chwili obecnej nie otrzymaliśmy odpowiedzi, szpital nie zajął stanowiska. Swoje śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura i w związku ze śledztwem prokuratury dotarliśmy do nowych, szokujących faktów...

Błąd w dokumentacji?

Według nieoficjalnych informacji, które udało nam się pozyskać, w dokumentacji medycznej została zapisana godzina przyjęcia pacjentki na oddział położniczy. W tych dokumentach widnieje godzina 2:50. Jednak według informacji pozyskanych od rodziny, jak i informacji świadków oraz osób, które zawiozły mieszkankę do szpitala, kobieta była na oddziale już między godz. 1:40 a 1:45...

Jeśli informacje się potwierdzą będzie oznaczało, że "zniknęła" 1 godzina i 10 minut, czyli mógł być to czas problemów z urządzeniem KTG.

Dlaczego personel, po uzyskaniu informacji z KTG o niewyczuwalnym pulsie u dziecka, nie podjął decyzji o cesarskim cięciu? Na jakiej podstawie stwierdzono, że urządzenie nie działa poprawnie? Mamy nadzieję, że śledztwo prokuratury wyjaśni wszystkie okoliczności zdarzenia. 

W dalszym ciągu czekamy na stanowisko Szpitala Powiatowego w Nowym Mieście Lubawskim.